Neokatechumenat

Nikt nie może powiedzieć, że ma mocną wiarę, gdyż jesteśmy bezradni wobec np. braku przebaczenia, samotności, śmierci kogoś bliskiego, trudnej sytuacji finansowej. Trudności życia biorą nad nami górę i wtedy nie czujemy się spełnieni, podczas gdy w naszym sercu pragniemy pełni szczęśliwego życia.

Dlatego:

Droga Neokatechumenalna polega na stopniowym i radykalnym odkrywaniu i wzmacnianiu bogactwa chrztu w naszym życiu (zob. Benedykt XVI, przemówienie dnia 17.01.2011). W ten sposób uczymy się widzieć, w jaki sposób Pan Bóg przemawia w naszym życiu (przez Jego Słowo, przez fakty naszego życia itd.), aby Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa było obecne w naszym życiu tak, by nas uzdalniać do głębokiej miłości i jedności.

Więcej...
DLACZEGO „NEOKATECHUMENAT”? Odpowiedź bł. Pawła VI

Bł. Paweł VI do Drogi Neokatechumenalnej podczas audiencji ogólnej w środę, 12 stycznia 1977 r.

Słowo „katechumenat” odnosi się do Chrztu: katechumenat jest okresem przygotowania do Chrztu. Dzisiaj Chrzest nie posiada już, przynajmniej nie w tak pełny sposób, tego dydaktycznego rozciągnięcia w czasie. I dlatego wy powiedzieliście sobie: „Dobrze, zrobimy to po Chrzcie”. Nie wystarczyła łaska uświęcająca, owszem łaska uświęcająca zapaliła ogień, który ma później się rozpalić i rozszerzyć, tak by rzucał swoje światło na życie człowieka. Już św. Augustyn czyni na ten temat pewną aluzję: „Nie możemy tego czasem zrobić przed Chrztem? Zróbmy po nim”, tzn. katechumenat, pouczenie, uzupełnienie, wychowanie w wierze; cała część wychowawcza zadań Kościoła wykonywana była po Chrzcie.

Sakrament odrodzenia chrześcijańskiego w sercach ludzkich powinien znowu stać się tym, czym był w świadomości i postawie życiowej pierwszych pokoleń chrześcijan.

Praktyka (praktyka, czyż nie tak?) i prawodawstwo Kościoła wprowadziły święty zwyczaj udzielania Chrztu niemowlętom. Jakie mają one przygotowanie? I dlatego trzeba ojca chrzestnego, który zastępuje i mówi w imieniu chrzczonego dziecka, ale ono, przyjmując ten sakrament, nie ma żadnego pożytku z tego poświadczenia, które rodzice chrzestni składają kapłanowi, pozwalając, by ryt chrzcielny koncentrował się teraz liturgicznie, bo liturgia zachowała jeszcze ślady tej inicjacji przygotowawczej, by koncentrował liturgicznie owo przygotowanie, które w dawnych czasach, gdy społeczeństwo było jeszcze głęboko pogańskie, poprzedzało Chrzest i nazywało się katechumenatem. Później Kościół skoncentrował cały ten okres – dlaczego? Bo wszystkie rodziny były katolickie, wszystkie były dobre, wszystkie chrześcijańskie; społeczeństwo miało w gruncie rzeczy orientację chrześcijańską, mówiono – nauczą się w ciągu życia.

Ale teraz, gdy społeczeństwo przestało już być jednorodne, homogeniczne, gdy jest ono pluralistyczne, owszem, pełne sprzeczności i przeszkód dla Ewangelii jako takiej, to w tym dzisiejszym środowisku społecznym praktyka Chrztu dzieci musi być uzupełniona – mówiłem – przez dokształcenie, przez inicjację wtórną w styl życia właściwy chrześcijaninowi. I to musi być zrobione po Chrzcie.

 

Neokatechumenat – ogłoszenia

 

w Warszawie